PIŁKA NOŻNA - THE BEST OF PIŁKA NOŻNA !!

PIŁKA NOŻNA - THE BEST OF PIŁKA NOŻNA !!

ViveLeFootbaLLibre

W pierwszym spotkaniu w ramach półfinału Coppa Italia AC Milan przegrał na Stadio Giuseppe Meazza 1:2 z Juventusem FC. Bohaterem Starej Damy okazał się powracający do zespołu, ponownie debiutujący strzelec obu bramek, Martin Caceres. Honor gospodarzy uratował El Shaarawy.

W dziesiątej minucie gola strzelić mógł Clarence Seedorf, ale jego uderzenie z dystansu minęło bramkę Storariego w odległości około metra. W 16 minucie natomiast szansę miał El Shaarawy, ale, po minięciu Barzagliego, uderzył on z ostrego kąta niemalże wzdłuż bramki i nie było bramki.

Najlepsze okazje dla Juventusu miały miejsce w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Najpierw w dużym zamieszaniu tuż obok słupka uderzał Estigarribia. Następnie zaś Giaccherini uderzył z dystansu, piłka odbiła się od Ambrosiniego i tylko doskonała interwencja Amelii spowodowała brak trafienia.

Do przerwy mieliśmy więc wynik 0:0.

Po przerwie spotkanie nieco się ożywiło. Już w 53 minucie do siatki Milanu trafił debiutujący ponownie w Juventusie, Martin Caceres. Piłkę w polu karnym dostał Borriello, ale jego strzał do boku wybił Amelia. Do piłki dopadł jednak Caceres i wpakował ją do siatki.

Kilkadziesiąt sekund później odpowiedzieć chciał Milan. Rzut wolny z około 25 metrów wykonywał Zlatan Ibrahimović - Szwed uderzył mocno, futbolówka dostała kozła tuż przed bramkarzem, ale Storari poradził sobie bardzo dobrze. Swoją szansę miał również Del Piero, jednak uderzył tuż obok bramki.

W 62 minucie, przy dosłownie stojącej grze obrony Juventusu, Rossoneri wyrównali stan spotkania. Piłkę głową w polu karnym do El Shaarawego zgrał Ambrosini, a ten wpakował ją do siatki z około pięciu metrów, Storari był bez szans.

Milan mógł pójść za ciosem i kilka minut po wyrównaniu objąć prowadzenie - w 69 minucie gola zdobył Ibrahimović, ale Szwed przyjmował sobie piłkę ręką i sędzia wypatrzył to bezbłędnie i zgodnie z zasadami nie zaliczył tego trafienia.

Mecz rozstrzygnął się w 83 minucie, kiedy to po akcji lewą stroną Giaccheriniego, zbyt lekko zostało wybite dośrodkowanie, Caceres przyjął futbolówkę i ze stojącej piłki przymierzył i trafił w okienko bramki wysuniętego Amelii.

Tym samym Urugwajczyk ustalił wynik meczu na 2:1 dla gości.

AC Milan - Juventus FC 1:2 (0:0)
0:1 Caceres 52'
1:1 El Shaarawy 62'
1:2 Caceres 83'

GoRgOrOtH666BM
brawo Juve :D
Wczoraj o 22:58

więcej komentarzy (-2)

ViveLeFootbaLLibre

Fabio Capello zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Anglii. Włoski szkoleniowiec podał się do dymisji po spotkaniu z prezesem Angielskiej Federacji Piłkarskiej (FA) Davidem Bernsteinem i sekretarzem generalnym Aleksem Horne'm. Decyzja Capello ma związek z odebraniem kapitańskiej opaski Johnowi Terry'emu.

- Angielska Federacja Piłkarska może potwierdzić, że Fabio Capello zrezygnował z funkcji selekcjonera reprezentacji Anglii - poinformowała federacja w komunikacie.

Capello w poniedziałek, w wywiadzie telewizyjnym dla jednej z włoskich telewizji, zakwestionował decyzję federacji, która postanowiła odebrać funkcję kapitana reprezentacji Johnowi Terry'emu, który jest oskarżony o rasistowskie zachowanie wobec Antona Ferdinanda.

- Rozmowy dotyczył decyzji zarządu federacji w sprawie odebrania funkcji kapitana reprezentacji Anglii Johnowi Terry'emu oraz wywiadu udzielonego przez Fabio Capello włoskiej telewizji. W trakcie trwającego ponad godzinę spotkania, została przyjęta rezygnacja Fabio Capello. Stanowisko selekcjonera reprezentacji Anglii opuszcza ze skutkiem natychmiastowym - czytamy dale w komunikacie.


ViveLeFootbaLLibre

Jak poinformował prezes Ekstraklasy SA Andrzej Rusko mecz o Superpuchar, w którym miały spotkać się Wisła Kraków i Legia Warszawa nie dojdzie do skutku i został odwołany.

Zamieszanie związane z rozegraniem meczu o Superpuchar na Stadionie Narodowym w Warszawie trwało już od kilku tygodni. Przeciwne rozegraniu meczów byli m.in. wojewoda mazowiecki, sanepid i policja.

Zarówno dla Wisły, jak i Legii to spotkanie miało być kluczowym sprawdzianem przed meczami w Lidze Europy. Dlatego nie mogły sobie pozwolić na czekanie do ostatniej chwili z decyzją odnośnie rozegrania meczu. Postawiły więc organizatorom spotkania ultimatum, że cała sprawa powinna być wyjaśniona najpóźniej do środy do godz. 16.

Tymczasem okazało się, że decyzja zapadnie najwcześniej w czwartek. W takiej sytuacji oba kluby zrezygnowałyby zapewne z przystąpienia do tego meczu, z tym że uprzedził je sam organizator, który poinformował o odwołaniu spotkania o Superpuchar.

- Po wysłuchaniu informacji policji z bólem serca, ale mając na uwadze bezpieczeństwo kibiców, zdecydowałem o odwołaniu meczu o Superpuchar. To jedyna możliwa decyzja - powiedział prezes Ekstraklasa SA Andrzej Rusko po spotkaniu z wojewodą mazowieckim Jackiem Kozłowskim.

Policja miała największe zarzuty co do łączności na Stadionie Narodowym. - Brak łączności to nadal największy problem na Stadionie Narodowym. Przeprowadzone testy wypadły źle - mówił w środę rzecznik stołecznej policji mł. insp. Maciej Karczyński.

Jak powiedział Rusko w związku z zaistniałym zamieszaniem mecz o Superpuchar pomiędzy Legią, a Wisłą najprawdopodobniej w ogóle nie dojdzie do skutku.

Sobotnie spotkanie miało być pierwszą sportową imprezą na Stadionie Narodowym, który 29 stycznia został oficjalnie otwarty.

Przypomnijmy, że prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato zapowiedział, że jeżeli spotkanie o Superpuchar nie dojdzie do skutku to rozważy przeniesienie towarzyskiego spotkania Polska - Portugalia do Wrocławia.

GoRgOrOtH666BM
burdel na kółkach
Wczoraj o 22:57
KradziejWawa
tylko u nas takie cyrki ;/ jeszcze niech euro przeniosa do innych miast ...
Wczoraj o 18:30

więcej komentarzy (-1)

ViveLeFootbaLLibre

W ostatnim meczu 24. kolejki Premier League Liverpool podejmie na Anfield Road Tottenham Hotspur. Spotkanie siódmej i trzeciej drużyny ligi zapowiada się bardzo ciekawie i z pewnością będzie interesującym widowiskiem. Zapraszamy na relację minuta-po-minucie.

Spotkanie rozgrywane na Anfield Road miało być wisieną na torcie po spotkaniu Chelsea z Manchesterem United, ale w dużym stopniu gra obydwu zespołów dzisiaj zawiodła. Liverpool przeważał, Carroll i Suarez mieli wiele okazji, ale defensywa Tottenhamu pracowała dziś wyśmienicie. W końcówce meczu Bale miał stuprocentową szansę gdy znalazł się w sytuacji sam na sam z Reiną, ale uderzył wprost w Hiszpana i zespoły ostatecznie podzieliły się punktami.

Liverpool - Tottenham Hotspur 0:0

trupusiaxd
ten kot był najlepszy;p
2 dni temu o 19:56
GoRgOrOtH666BM
szkoda bo teraz ciężki wyjazd z MU...
2 dni temu o 08:16

więcej komentarzy (-1)

ViveLeFootbaLLibre

Dokładnie 5 stycznia 2012 roku doszło do tragedii. W Bierutowie, 15-letnia Ewa - wierny kibic Liverpoolu - wpadła pod koła towarowego pociągu. W wyniku wypadku fanka The Reds straciła obie nogi powyżej kolan. Nowoczesne protezy, które pomogą jej wrócić do normalnego życia kosztują ponad 200 tysięcy złotych.

Od kilku tygodni o sprawie młodej mieszkanki Bierutowa mówi cała kibicowska Polska. Fani z portali LFCPoland.com oraz LiverpoolFC.pl nagłośnili całą sprawę. Do akcji dołączyło się także kilkanaście innych serwisów piłkarskich. Teraz i my chcemy pomóc. Pokażmy, że nasze serca biją tym samym rytmem ? YOULL NEVER WALK ALONE ?

Jak informują źródła bliskie poszkodowanej, udało się już zebrać ponad 100 tysięcy złotych. Jest to nadal za mało. Jeśli i ty chcesz pomóc Ewie, możesz to uczynić na kilka sposobów:

1. Wpłacić pieniądze na indywidualne konto Ewy w Dolnośląskiej Fundacji Rozwoju Ochrony Zdrowia:

Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia
ul. Traugutta 122 bud. E
50-420 Wrocław
Bank Pekao S.A. I O/Wrocław
45 1240 1994 1111 0000 2495 6839
koniecznie z dopiskiem: darowizna na cele ochrony zdrowia kieryczka

Dla przelewów zagranicznych:
Kod SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL

2. Przekazać 1% podatku:

Dolnośląska Fundacja Rozwoju Ochrony Zdrowia
NR KRS 0000050135
dla rozliczeń PIT 1% w rubryce (cel szczegółowy 1%) należy wpisać: KIERYCZKA

3. Osoby, które chcą wysłać paczkę lub kartkę z życzeniami dla Ewy, mogą to uczynić wysyłając na adres:

Wojciech Kierykul. Kopernika 10G
56-400 Oleśnica
koniecznie z dopiskiem: dla Ewy

UWAGA: Rodzice Ewy czuwają przy niej cały czas w szpitalu, dlatego nie ma możliwości odbioru przesyłek bezpośrednio w Bierutowie.

4. Inne oferty pomocy (drukowanie ulotek, zamieszczanie ogłoszeń i co tylko przyjdzie Wam do głowy) oraz wszelkie zapytania prosimy wysyłać na adres: pomozmy.ewie@interia.pl

Więcej informacji na temat Ewy znajdziecie pod adresem http://pomozmyewie.blogspot.com/
www.youtube.com/watch

Jak się okazało także sam Liverpool nie stał obojętnie i pomógł Polce. Kapitan The Reds przekazał na aukcję obraz z autografem. Jeśli jesteś zainteresowany podarunkiem Jamiego Carraghera :
http://www.ebay.co.uk/itm/ws/eBayISAPI.dll?ViewItem&item=130643084074#ht_600wt_1394

GoRgOrOtH666BM
za to kocham ten klub, fani są jak jedna wielka rodzina i zawsze sobie pomagają, wszystkich jednoczą czerwone barwy ! YNWA
3 dni temu o 09:25

więcej komentarzy (-2)

ViveLeFootbaLLibre

Dzisiejsze spotkanie bezsprzecznie zasłużyło na miano hitu, jakim określano je na długo przed pierwszym gwizdkiem arbitra. Mieliśmy wszystko - ostrą grę, karny z kapelusza, niepodyktowana jedenastka, błędy sędziowskie oraz pogoń do ostatku sił. W pewnym momencie zdawało się, że Chelsea nie może tego spotkania przegrać, ale niestety los w postaci Howarda Webba postanowił inaczej.

Zaczęło się od nieznacznej przewagi gospodarzy, która zwiększała się z każdą kolejną minutą. Przetrzebione kontuzjami United nie było w stanie na dłużej dotrzymać kroku będącemu w pełni sił rywalowi. Doszło do tego, że w pewnym momencie piłkarze Fergusona zostali zamknięcie w obrębie własnej połowie i tylko bronili się przed atakami the Blues. Nie znaczy to oczywiście, że gracze z Old Trafford nic sobą nie prezentowali, gdyż co jakiś czas udało im się sklecić akcję lub dwie, które były groźniejsze niż siedem akcji stworzonych przez Chelsea.

Wreszcie londyńczycy dopięli swego po nieco ponad półgodzinie gry. W polu karnym United powstało wielkie zamieszanie, po którym piłka trafiła pod nogi Daniela Sturridge'a. Anglik z dziecinną łatwością minął torującego mu drogę Patrice'a Evrę i pognał w stronę bramki Davida De Gei. Po chwili lekko podciął futbolówkę, by dograć ją na piąty metr, nieszczęśliwie jednak na jej drodze stanął Jonny Evans, który swoją klatką piersiową wpakował piłkę do własnej bramki.

Jednobramkowe prowadzenie utrzymało się już do końca pierwszej połowy, jednakże już na początku drugiej został momentalnie podwyższony. Chwilę po gwizdku arbitra na lewym skrzydle piłkę holował Torres. Nieatakowany miał dużo czasu na przygotowanie dośrodkowania, które zmierzało w kierunku kompletnie niekrytego Juana Maty. Hiszpański skrzydłowy złożył się do pięknego woleja i atomowym strzałem o mało co nie rozerwał siatki bramki De Gei.

Minęło ledwie pięć minut, a hiszpański golkiper Czerwonych Diabłów był zmuszony trzeci raz skapitulować. Tym razem pokonał go David Luiz, który wyskoczył najwyżej do dośrodkowania z rzutu rożnego i precyzyjnie umieścił piłkę tuż przy prawym słupku.

Czy było to koniec strzelaniny na dziś? Otóż nie! Tym razem jednak to gracze w czerwonych trykotach zdobyli gola, a dokładnie uczynił to Wayne Rooney, który pokonał Petra Cecha z jedenastu metrów. Rzut karny został podyktowany chwilę wcześniej po faulu Sturridge'a na Evrze.

Gol kontaktowy padł dziesięć minut później i był analogiczny do poprzedniego trafienia United - ponownie Rooney i ponownie z jedenastki. Tym razem jednak wskazanie prowadzącego spotkanie Howarda Webba na wapno było dosyć wątpliwe, gdyż, jak pokazały powtórki, Danny Welbeck umyślnie szukał swoimi nogami nóg Branislava Ivanovicia, który na dobrą sprawę tylko podnosił się z murawy.

W 77. minucie Torres stanął przed szansą, by odebrać przeciwnikom marzenia o remisie, ale miast strzelać w dogodnej sytuacji, zdecydował się na drybling, który zakończył się stratą piłki i jękami zawodu kibiców Chelsea.

Jednobramkowa przewaga zepchnęła the Blues do żelaznej defensywy. Gracze Villasa-Boasa robili wszystko, by nie dać wbić sobie gola numer 3, ale ich starania spełzły na niczym w 84. minucie, gdy do bramki Cecha trafił wprowadzony wcześniej Chicharito Hernandez. Wprawdzie asystował Ryan Giggs, ale wielką pracę przy trafieniu Meksykanina odegrali także Antonio Valencia oraz Rooney.

W doliczonym czasie gry fantastyczną interwencją popisał się De Gea, który wyciągnął się jak struna i odbił uderzoną przez Matę piłkę idealnie zmierzającą w okienko bramki. Tą obroną Hiszpan sprawił, że kibice MU zapomnieli mu wszystkie niepewne interwencje, którymi były gracz Atletico straszył od początku sezonu.

Manchester United we wspaniały sposób odrobił, zdawałoby się, wynik nie do odrobienia. Co prawda pomógł im w tym nieco arbiter, ale trzeba uczciwie przyznać, że Webb mylił się w obie strony po równo. Na dodatek Chelsea powinna zdobyć dzisiaj więcej, niż tylko trzy gole, ale to jest już zasługą Fernando Torresa, który po raz kolejny dowiódł, że nie był wart wydanych na niego rok temu pieniędzy. Na Stamford Bridge podział punktów, zaś rywalizacja o tytuł mistrza Anglii nabiera rumieńców.

Chelsea - Manchester United 3:3 (1:0)
1:0 Evans (sam.) 36'
2:0 Mata 46'
3:0 David Luiz 51'
3:1 Rooney (kar.) 58'
3:2 Rooney (kar.) 69'
3:3 Hernandez 84'

GoRgOrOtH666BM
yeeeeeea chciałem remis i jest, LFC musi to wykorzystać i zbliżyć się na 2 pkt do 4 miejsca ! :D
4 dni temu o 21:23
trupusiaxd
piękny gol groszka :)
4 dni temu o 20:42

więcej komentarzy (-1)

ViveLeFootbaLLibre
04.02.2012

Arsenal gromi !!


W pierwszym sobotnim spotkaniu Premiership Kanonierzy podejmowali na własnym stadionie zespół Blackburn. Po wspaniałym meczu, w którym graczom Arsene'a Wengera wychodziło w zasadzie wszystko Blackburn wraca do domu z bagażem siedmiu bramek.

Taki Arsenal chcą oglądać kibice z Emirates! Dziś graczom w biało-czerwonych strojach wychodziło naprawdę wszystko i miło było patrzeć na ich grę.

Strzelanie rozpoczęli oni już w drugiej minucie gdy Van Persie wykorzystał wspaniałe podanie Walcotta. Arsenal dominował i stwarzał sobie okazję, ale prawdziwy pokaz gry zaprezentowali oni dopiero po... stracie bramki. W 31. minucie Koscielny sfaulował przed polem karnym Modeste'a, a idealnie z rzutu wolnego uderzył Pedersen.

Po tej bramce gospodarze byli wyraźnie sfrustrowani tym, że zamiast wykorzystać jedną z wielu okazji dopuścili rywala do wyrównania i wzięli się do roboty. Goście natomiast chyba żałowali, że podrażnili Kanonierów, którzy do końca spotkali nie dali im już odetchnąć na choćby moment.

Już siedem minut po wyrównaniu przez Blackburn na prowadzenie Arsenal wyprowadził Van Persie. Walcott rozpędził się i znów idealnie dograł do Holendra, który dostawił tylko nogę zdobywając kolejną bramkę w tym sezonie.
Nie minęły dwie minuty gdy niesamowity tego dnia Oxlade-Chamberlain podwyższył rezultat spotkania. Walcott podał do Van Persiego, ten uruchomił młodego Anglika, który minął Robinsona i skierował futbolówkę do siatki.

Gdy goście z utęsknieniem wyczekiwali gwizdka na przerwę Givet bezmyślnie sfaulował Van Persiego i osłabił swój zespół, który i bez tego znajdował się w nie najlepszej sytuacji.

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się podobnie jak pierwsza i niedługo po jej wznowieniu kibice zgromadzeni na stadionie mogli się cieszyć z bramki swoich pupili. Po rzucie rożnym piłkę za pole karne wyegzekwowali obrońcy Rovers, do niej dopadł Arteta i mocnym strzałem w róg bramki nie dał szans Robinsonowi.
Trzy minuty później Walcott ośmieszył cały blok defensywny rywala i dograł do Oxlade'a, który przyjął piłkę lewą, a skierował ją do siatki prawą nogą pomiędzy nogami interweniującego przecwinika.

Chwila przerwy i kolejny gol dla Kanonierów. Coquelin ruszył z prawej strony, zagrał wzdłuż pola karnego, a tam tradycyjnie już tego dnia nogę dostawił najskuteczniejszy strzelec tego sezonu Premiership.

Arsene Wenger widząc, że w tym meczu jego drużynie nie może zdarzyć się już nic złego przeprowadził komplet zmian wpuszczając na murawę Sagnę, Henry'ego oraz Benayouna. Tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra Henry skorzystał z koleżeństwa Van Persiego i ustalił wynik spotkania strzelając siódmą bramkę dla swojej drużyny.

Wielki mecz Arsenalu, wspaniała gra Oxlade'a-Chamberleina, Van Persiego i Walcotta. Chelsea musi poważnie zacząć oglądać się za siebie.

Arsenal - Blackburn 7:1(3:1)
1:0 Van Persie 2'
1:1 Pedersen 32'
2:1 Van Persie 38'
3:1 Oxlade-Chamberlain 40'
4:1 Arteta 51'
5:1 Oxlade-Chamberlain 54'
6:1 Van Persie 62'
7:1 Henry 92'

GoRgOrOtH666BM
jebaniec ;d król strzelców w Anglii znany już :)
4 dni temu o 21:22
krystian2343
Po prostu moja szkoła i tyle Van Persie :D
5 dni temu o 21:31

więcej komentarzy (-1)

trupusiaxd
Javier Hernandez, jeśli tylko zostanie poproszony przez Sir Alexa Fergusona, z chęcią będzie podejmował się wykonywania „jedenastek”.

Głównym wykonawcą tego stałego fragmentu gry w Manchesterze United jest Wayne Rooney, jednak ten z powodu kontuzji siedział na trybunach Old Trafford we wtorek, oglądając przy tym jak Chicharito strzelił bramkę z rzutu karnego.

Pomimo tego, że 24-letni Meksykanin regularnie wykonuje karne w swojej narodowej reprezentacji, był to dopiero pierwszy raz w trykocie United. Teraz wiadomo, dlaczego z taką łatwością zmylił bramkarza Stoke, Thomasa Sørensena w 38. minucie.

Poźniej „jedenastkę” wykorzystał Dymitar Berbatow zwiększając prowadzenieCzerwonych Diabłów.

- W klubie jest wiele osób, które mogą strzelać karne. Czasami jest to Wazza, czasami Ryan Giggs. Dziś byłem to ja i Berbatow – mówi Hernandez we wczorajszym wywiadzie dla MUTV.

- Strzelam je dla Meksyku i będę w gotowości, gdy zostanę o to poproszony w United. Jeśli będą chcieli, żebym strzelił, to strzelę – kontynuuje.

Gol Chicharito był jego czwartym w czterech spotkaniach ze Stoke, a to fakt, który snajper podsumował jako zbieg okoliczności.

- Po prostu robię co w mojej mocy, pomagam drużynie strzelać. Zawsze powtarzam, że najważniejsze są punkty, nie ważne kto strzela. Odwaliliśmy kawał dobrej roboty w meczu ze Stoke, jest to wymagająca drużyna. To był świetny wieczór dla Manchesteru United, bo dodatkowo punkty straciło City. Czy będzie to bardzo znaczące w wyścigu o tytuł? Nie wiem, ale i tak było cudownie – mówi Groszek.

Sir Alex zgodził się z tym, ponadto osobno pochwalił Hernandeza za postawę w meczu w pomeczowym wywiadzie.

- Myślę, że Javier zagrał bardzo dobrze. Wraca mu forma, przez ostatnich kilka tygodni ciężko pracował i na treningach grał wyśmienicie. To tylko kwestia sytuacji bramkowych, podobnie jak u Danny’ego Welbecka, który też dobrze gra – podsumował Szkot.


ViveLeFootbaLLibre

Wobec kończącego się okienka transferowego i wysypu doniesień kto kogo wzmocnił i kto skąd odszedł, wyniki dzisiejszych spotkań zeszły jakby nieco na drugi plan. Premier League nie zwalnia jednak tempa i oferuje nam dzisiaj ciekawy mecz pomiędzy Wolverhampton a Liverpoolem.

Pierwsza część spotkania była dosyć wyrówna. Niby to goście oddali więcej strzałów na bramkę przeciwnika, jednakże na dobrą sprawę oba zespoły miały po tyle samo groźniejszych sytuacji. Strzały obok słupka, interwencje czubkami palców, piłka przelatująca nad poprzeczką - tak w skrócie wyglądało pierwsze 45. minut. Z dobrej strony pokazał się zwłaszcza golkiper Wilków Wayne Hennessey, który wyciągając się jak struna wyciągnął strzał Craiga Bellamy'ego zmierzający w samo okienko.

Druga połowa stała już pod znakiem Liverpoolu, który ostro ruszył do ataku, by wyłączyć gospodarzy z gry i można powiedzieć, że im się to udało. Oczywiście Wolves mieli swoje szanse, ale w porównaniu z wyczynami przyjezdnych nie były one już tak okazałe jak w pierwszej części.

Osiem minut po gwizdku arbitra ponownie obwieszczającym początek gry gracze Kenny'ego Dalglisha wyszli na upragnione prowadzenie. Wszystko zaczęło się od, z pozoru, niegroźnego autu na wysokości pola karnego Wolves. Piłkę otrzymał Charlie Adam i, długo się nie zastanawiając, zdecydował się wrzucić ją głęboko w pole karne. Tam jednemu z defensorów rywali urwał się Andy Carroll, który lekkim strzałem w stronę dalszego słupka pokonał bezradnego Hennesseya. Największe brawa przy tym golu należą się jednak asystentowi, który wyśmienitym podaniem umożliwił Anglikowi powiększenie swojego niezbyt okazałego bilansu bramkowego.

Niespełna dziesięć minut później tablica wyników wskazywała już 2:0. Tym razem bramka podała z powodu niefrasobliwości zawodników Wolverhampton, którzy pozwolili Bellamy'emu przebiec spory fragment boiska z piłką przy nodze. Walijczyk otrzymał futbolówkę w środkowym sektorze boiska i powoli zbiegał sobie do środka kompletnie nieatakowany przez jakiegokolwiek gracza drużyny przeciwnej. Były gracz Manchesteru City doczłapała tak sobie aż do 16. metra, po czym oddał mierzony strzał przy prawym słupku, który tylko musnął palce próbującego interweniować bramkarza gospodarzy i znalazł swoje miejsce w siatce.

Ostatni tego wieczoru gol znowu spada na karb graczy Micka McCarthy'ego. Lewy obrońca L'poolu Jose Enrique wyprowadzał szybki kontratak i na jego szczęście zawodnicy gospodarzy nie zdążyli na czas powrócić, dzięki czemu Hiszpan mógł dograć daleką piłkę do wbiegającego z przeciwległego skrzydła Dirka Kuyta. Holender dobiegł z futbolówką aż na wysokość szesnastki, po czym oddał ją dołączającemu się do akcji Adamowi. Ten chwilę poczekał, aż Holender dobrze się ustawi i oddał mu piłkę, dzięki czemu Kuty znalazł się w doskonałej sytuacji i ustalił wynik spotkania na 3:0.

Po ostatnim trafieniu kibice Wolves zaczęli opuszczać stadion mając już dość tego "widowiska" w wykonaniu ich ulubieńców. Ci, którzy pozostali do samego końca po ostatnim gwizdku sędziego wznieśli transparent "Mac Out", który pokazuje, że nastroje na Molineux Stadium nie są najlepsze, ale po takiej porażce, jak ta dzisiejsza i patrząc na ogólną postawę Wilków nie ma się co dziwić.

Wolverhampton - Liverpool 0:3 (0:0)
0:1 Carroll 53'
0:2 Bellamy 61'
0:3 Kuyt 78'
___________________________________

W jednym z wtorkowych spotkań Swansea podejmowała na Loftus Road podopiecznych Andre Villasa-Boasa. Swansea prowadziła od 40. minuty po bramce Sinclaira, ale ostateczenie w doliczonym czasie gry Bosingwa uratował punkt dla The Blues.

Spotkanie nie było rozgrywane w najlepszym tempie, było w nim wiele niedokładności, a bardzo mało celnych strzałów na bramkę. Pierwszą próbę strzelecką podjął w 12. minucie Sturridge, ale piłka minimalnie minęła bramkę Swansea.

Później do ataku ruszyli gospodarze i po kwadransie gry stworzyli sobie wyśmienitą sytuację. Zawodnicy Swansea w tej sytuacji trzykotnie uderzali w strone bramki, ale najpierw interweniował Ivanović, potem Luiz, a przy ostatniej próbie Cech wróił na swoje miejsce.

Do końca pierwszej połowy dominującą stroną byli gospodarze, którzy stworzyli sobie jedną wspaniałą sytaucję i wykorzystali ją bezlitośnie. W 40. minucie mecze Sinclair wspaniale odnalazł się w polu karnym rywali i cudownym strzałem w okienko bramki Cecha uradował kibiców na stadionie.

Po przerwie piłkarze Chelsea zaczęli grać nieco lepiej ale nadal popisywali się sporą nieskutecznością. Zaskoczyć golkipera rywali próbowali Essien i Sturridge, ale nadal żaden z graczy The Blues nie trafił w tym meczu w światło bramki.

W 86. minucie goście znaleźli się w jeszcze gorszej sytuacji. Drugi żółty kartonik w tym meczu obejrzał Ashley Cole i musiał opuścić murawę. Nikt na Loftus Road nie spodziewał się już, że Chelsea zdoła wyrównać, ale w doliczonym czasie gry ładnie oszukał defensywę rywala Bosingwa, po czym oddał strzał, który po rykoszecie wpadł do bramki Vorma.

Chelsea zagrała naprawdę słaby mecz i zdołała wywieźć ze stadionu Swensea raptem punkt.


Swansea - Chelsea Londyn 1:1(1:0)
1:0 Sinclair 40'
1:1 Bosingwa 92'


GoRgOrOtH666BM
brawo LFC ! :) Carroll chyba się odblokował, nareszcie zaczął grać, szkoda że Chelsea wyrównała ale i tak nie mogę narzekać, zawsze Chelsea mogła wygrać ! 4 pkt do Chelsea a w Poniedziałek LFC-Spurs... oj będzie się działo
1 lutego 2012
ViveLeFootbaLLibre
nie wierzę Carroll strzela bramke : O :D
31 stycznia 2012

więcej komentarzy (-1)

ViveLeFootbaLLibre

Manchester United dzięki zwycięstwu nad Stoke zrównał się punktami z lokalnym rywalem. Czerwone Diabły zwyciężyły 2:0, a bramki zdobyli Javier Hernandez i Dimitar Berbatow.

Piłkarze United od samego początku spotkania przejęli inicjatywę w tym pojedynku. Jednak to goście w sześć minut po rozpoczęciu spotkania mieli okazję do zdobycia bramki, ale uderzenie Waltersa pozostawiało wiele do życzenia. Niecelne uderzenie oddał po chwili także Kenwyne Jones. W 22. minucie spotkania przed szansą na gola stanął Paul Scholes, ale dobrze zachował się Sorensen, chroniąc swój zespół przed utratą bramki.

Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy ładną dwójkową akcję przeprowadzili Carrick i Berbatow. Ten pierwszy uderzył na bramkę rywali, nie trafił jednak w światło bramki.W 37. w polu karnym znalazł się Park, a faul na Koreańczyku popełnił Pennant. Sędzia podyktował więc jedenastkę, którą na gola zamienił Javier Hernandez. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie i piłkarze United schodzili na przerwę przy jednobramkowym prowadzeniu.

Podopieczni sir Aleksa Fergusona bardzo dobrze rozpoczęli drugą część gry. Już osiem minut po wznowieniu gry piłkarze z Old Trafford prowadzili bowiem 2:0. W dobrej sytuacji znalazł się Dimitar Berbatow i pewnym uderzeniem pokonał Sorensena. Duński bramkarz był bliski obronienia tego strzału, ale ostatecznie piłka wylądowała w siatce. W 62. minucie bliski zdobycia gola kontaktowego był Jones, lecz sztuka ta się nie udała.

Pod koniec drugiego kwadransa tej części gry okazję do podwyższenia rezultatu miał Park. Koreańczyk uderzył jednak zbyt lekko i golkiper gości bez żadnego problemu złapał piłkę. W 80. minucie kolejną szansę zmarnował natomiast Jones. Piłkarzom obu drużyn w końcowych minutach spotkania nie udało się już zmienić jego rezultatu i Manchester United wygrał ze Stoke 2:0. Dzięki porażce lokalnego rywala z Evertonem zrównał się więc punktami z The Citizens.

Manchester United - Stoke City 2:0 (1:0)
1:0 Hernandez (k.) 38'
2:0 Berbatow 53

____________________________________________

Trzeciej porażki w sezonie doznali we wtorek piłkarze Manchesteru City. Tym razem dużą niespodziankę sprawił Everton, który przed własną publicznością wygrał skromnie 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Darron Gibson.

Manchester City przystępował do wtorkowego spotkania bez jednego ze swoich najlepszych strzelców Mario Balotelliego, który został zawieszony. Jego nieobecność była widoczna w konfrontacji na Goodison Park. Trener Roberto Mancini od pierwszej minuty postawił między innymi na Sergio Aguero i Edina Dzeko.

Faworyzowani goście pierwszy raz bramce Evertonu zagrozili w szóstej minucie. Wówczas celnie uderzał Micah Richards, ale na posterunku był Tim Howard. Bramkarz Evertonu nie dał się zaskoczyć także Joleonowi Lescottowi. Gospodarze odpowiedzieli strzałem Denisa Stracqualursiego, ale bez efektu bramkowego.

W kolejnych minutach inicjatywa należała do piłkarzy City. Nie potrafili oni jednak znaleźć sposobu na defensywę drużyny z Liverpoolu. Ostatecznie w pierwszej połowie kibice nie doczekali się ani jednego gola.

Druga połowa rozpoczęła się od celnego uderzenia Edina Dzeko, ale ponownie skutecznie interweniował Howard. Tymczasem w 60. minucie niespodziewanie prowadzenie objęli gospodarze. Po zagraniu Landona Donovana do siatki City trafił sprowadzony z Manchesteru United Darron Gibson.

Po stracie bramki na boisko dominowali podopieczni Roberto Manciniego, ale mieli pomysły na sforsowanie dobrze zorganizowanej defensywy The Toffees. Zespół Davida Moyesa skutecznie bronił dostępu do własnej bramki do ostatniego gwizdka sędziego, odnosząc tym samym niezwykle cenne zwycięstwo.

Everton FC - Manchester City 1:0 (0:0)
1:0 Gibson 60'


GoRgOrOtH666BM
Gibson kosztował Everton pół miliona funtów a Ravel Morison przeszedł do WHU za 650.000 jakim cudem drożej wyceniony był jak on jeszcze nic nie pokazał a Gibson od jakichś 2 lat gra dobrze?
7 dni temu o 10:27
GramWZieloneLDZ
gibson :D
1 lutego 2012
GoRgOrOtH666BM
aaaaaale jaja, Landon Donovan asysta do Gibsona, nowe nabytki Evertonu wydymały Man City hahaha
1 lutego 2012

więcej komentarzy (0)








Strona wygenerowana 2012-02-09 14:26:17 0,38 217