25.05.2012
Łukasz Trałka nowym piłkarzem Lecha Poznań

Lech Poznań rozpoczął wzmacnianie zespołu przed nowym sezonem T-Mobile Ekstraklasy. Pierwszym transferem Kolejorza jest Łukasz Trałka, który do stolicy Wielkopolski przeniesie się z Polonii Warszawa - informuje oficjalna strona internetowa Lecha.
Trałka przez ostatnie 3,5 roku grał w zespole Czarnych Koszul, a od nowego sezonu będzie nosił niebieską koszulkę poznańskiego Lecha.
Pomocnik podpisał z Kolejorzem trzyletni kontrakt.
19.05.2012
CHELSEA WYGRYWA LIGE MISTRZÓW !!

Chelsea Londyn wygrała rozgrywki Ligi Mistrzów w sezonie 2011/2012. W finale Anglicy pokonali Bayern Monachium po niezwykle emocjonującym meczu, rozstrzygniętym dopiero w serii rzutów karnych.
Zgodnie z przewidywaniami, to bardziej ofensywnie ustawiony Bayern zaatakował jako pierwszy. Monachijczycy w pierwszych minutach zepchnęli Chelsea do obrony, dużo grali skrzydłami i narzucili bardzo wysokie tempo. Strzały Bastiana Schweinsteigera i Toniego Kroosa były niedokładne, lecz łatwość w dochodzeniu Niemców do sytuacji strzeleckich musiała niepokoić Roberto Di Matteo. W 8. minucie dobrą pozycję strzelecką wypracował sobie Arjen Robben, lecz jego uderzenie znacznie minęło cel. W 13. minucie głową niedokładnie strzelał Mario Gómez. Petr Cech pierwszy raz musiał się zaś wykazać 8 minut później, gdy bardzo groźnie uderzał Robben, a czeski bramkarz odbił piłkę na słupek.
Przewaga Bayernu z minuty na minutę wzrastała. Podopieczni Juppa Heynckesa non stop przebywali na połowie Chelsea, ta zaś ograniczała się do ? zwykle nieudanych ? prób kontrataków. W 32. minucie znów uderzał Arjen Robben, ale był to strzał zbyt lekki i Cech bez problemu go wyłapał. Chwilę później z rzutu wolnego po drugiej stronie boiska niecelnie uderzał Juan Mata. W 36. minucie bliski szczęścia był Thomas Müller, lecz jego uderzenie z woleja nieznacznie minęło słupek. Po kilkudziesięciu sekundach wreszcie mieliśmy groźną akcję Chelsea, ze strzałem pospieszył się chyba jednak nieco Salomon Kalou i Manuel Neuer sobie poradził. W 42. minucie przed świetną szansą stanął Mario Gómez, lecz za bardzo się odchylił i przeniósł piłkę nad bramką Cecha. Była to ostatnia sytuacja bramkowa w tej pierwszej połowie, która obfitowała w mnóstwo emocji, lecz nie przyniosła goli.
W przerwie piłkarze Chelsea doszli najwyraźniej do wniosku, że samą grą w defensywie meczu nie wygrają. Od początku drugiej połowy nieco rozluźnili więc szyki obronne i również starali się zaatakować. Tempo meczu nadal było imponujące. W 53. minucie piłka znalazła się w bramce Cecha ? strzał Robbena został zablokowany, lecz dobitka Ribery'ego trafiła do siatki. Arbiter Pedro Proenca słusznie nie uznał jednak gola, został on bowiem zdobyty ze spalonego. Od tej pory zdecydowaną inicjatywę znów zaczął osiągać Bayern, londyńczycy powrócili zaś do stylu z pierwszej połowy. Niemcy za dużo kombinowali jednak pod polem karnym i często brakowało im ostatniego podania bądź dokładniejszego strzału. Celnie uderzył w 72. minucie Robben, lecz Cech złapał piłkę bez najmniejszych problemów. 60 sekund później w miejsce Ryana Bertranda wszedł w Chelsea bardziej ofensywnie usposobiony Florent Malouda, po chwili błąd popełnił natomiast Neuer, lecz nie wykorzystał tego Didier Drogba. W 76. minucie indywidualna akcja Ribery'ego i jego dośrodkowanie, które przerodziło się w strzał mogło zamienić się w gola, lecz piłkę wybił nad poprzeczkę Cech.
Wydawało się, że na Allianz Arena nie obejdzie się bez dogrywki. W 83. minucie padł jednak gol, wiele wskazywało na to, że decydujący ? po dośrodkowaniu Kroosa, piłkę głową do siatki skierował Thomas Müller. 3 minuty później Niemiec został zastąpiony przez obrońcę Daniela van Buytena. Zdawało się, że broniąca się przez cały mecz Chelsea nie zdoła już odrobić strat. Ekipa ze Stamford Bridge wywalczyła jednak rzut rożny, precyzyjną wrzutkę Juana Maty wykorzystał zaś strzałem głową Didier Drogba.
Ostatnie 10 minut regulaminowego czasu przyniosło więc dwa gole. Bayern już był w ogródku, lecz niezawodny znów okazał się Drogba. Wynik 1:1 oznaczał dogrywkę.
W tej zaś pewnego rodzaju ?mentalną przewagę? miała Chelsea, to ona doprowadziła bowiem do wyrównania. W 93. minucie Didier Drogba faulował jednak Ribery'ego we własnym polu karnym. Jedenastka była ewidentna, do piłki podszedł zaś Arjen Robben. Holender nie wykorzystał jednak doskonałej sytuacji ? jego uderzenie wyłapał Petr Cech! Niesamowita dramaturgia meczu miała swój dalszy ciąg.
Faulowany w polu karnym Ribery doznał kontuzji i zastąpiony został przez Ivicę Olicia. Po niewykorzystanej jedenastce, w grę Bayernu wkradło się sporo widocznej frustracji. W obu drużynach zaczęło natomiast brakować dokładności, było to jednak zrozumiałe i usprawiedliwione zmęczeniem zawodników. Pierwsza część dogrywki nie przyniosła żadnych goli.
W 108. minucie wyśmienitą okazję na objęcie prowadzenia miał Bayern. Ivica Olić zamiast strzelać próbował jednak dogrywać do van Buytena i zrobił to niedokładnie. Chelsea miała w tej sytuacji mnóstwo szczęścia. W 112. minucie znów londyńczycy mogli dziękować niebiosom, gdy piłki po zagraniu Philippa Lahma nie zdołał wepchnąć do siatki Gómez. To była ostatnia dogodna sytuacja w dogrywce. O wyniku spotkania musiały rozstrzygnąć rzuty karne.
Jako pierwszy rzut karny egzekwował Philipp Lahm. Kapitan Bayernu trafił do siatki po rękach Petra Cecha. Następnie Juan Mata z Chelsea nie wykorzystał jedenastki ? strzał Hiszpana obronił Manuel Neuer. Już po pierwszej kolejce przewagę miał więc Bayern. Karnego wykorzystał również Mario Gómez. Chwilę po nim na 1:2 trafił David Luiz. Trzecią serię rozpoczął... Manuel Neuer, który egzekwował jedenastkę jak rasowy strzelec. 3:1. Po nim do piłki podszedł Frank Lampard, zmniejszając straty na 2:3. W czwartej serii w Bayernie strzelał Ivica Olić, lecz jego strzał obronił Petr Cech! Przed szansą na wyrównanie stanął więc Ashley Cole i wykorzystał ją perfekcyjnie. Po czterech seriach wszystko było wyrównane. W piątej najpierw do piłki podszedł Bastian Schweinsteiger i trafił w słupek! Didier Drogba swoim rzutem karnym miał więc przesądzić o losach Ligi Mistrzów. Drogba i... GOL!!! Puchar Europy dla Chelsea!!!
16.05.2012
Daglish nie jest już trenerem Liverpoolu

Kenny Dalglish zakończył swoją przygodę z Liverpoolem po spotkaniu z właścielem klubu. Posadę trenera "The Reds" zajmował od stycznia 2011 roku, ale nie do końca spełnił pokładane w nim nadzieje.
Pod wodzą Dalglisha Liverpool dokonywał nieudanych transferów i osiągał słabe wyniki. Latem zeszłego roku klub wydał 80 milionów funtów by wygrać jedynie Carling Cup i zająć niższe miejsce w tabeli niż lokalny rywal, The Toffees.
Faworytem Sky Sports do zastąpienia trenera jest obecny szkoleniowiec Wigan Athletic, Roberto Martinez. Zakontraktować szkoleniowca będzie jednak bardzo trudno. Już zeszłego lata starała się o niego Aston Villa, ale wówczas odrzucił propozycję z Birmingham.

i dobrze ! może w końcu zatrudnią jakiegoś trenera z najwyższej półki...
17 maja 2012
13.05.2012
Manchester City Mistrzem Anglii !!!!

W pierwszej połowie spotkania na Etihad Stadium gospodarze spokojnie kontrolowali grę i co jakiś czas stwarzali sobie groźne bramkowe okazje. Gracze Queens Park Rangers natomiast bronili się całym zespołem na własnej połowie i zajmowali się głównie uprzykrzaniem życia rywalom. Taktyka gości sprawdzała się, ale tylko do 38. minuty spotkania. Zabaleta najpierw został zablokowany przy próbie centry, a później po wymianie podań z Davidem Silvą i Yaya Toure huknął jak z armaty i przełamał ręce interweniującego Kenny'ego.
Wydawałoby się, że The Citizens spokojnie dowiozą rezultat do końca meczu, ale druga połowa meczu miała zupełnie nieprzewidywalny przebieg. Już dwie minuty po wznowieniu gry Djibril Cisse wykorzystał błąd Gaela Clichy'ego i pewnie pokonał Joe Harta. Radość kibiców QPR nie trwała jednak zbyt długo, ponieważ w 55. minucie Joe Barton po raz kolejny pokazał, że jego dobra gra nie musi się wiązać z dobrym zachowaniem i bezmyślnie zaatakował Sergio Aguero, za co oczywiście z hukiem wyleciał z boiska.
Dla kibiców City nad Etihad Stadium zza chmur wyszło słońce, ale jedynie przez dziesięć minut ich droga do mistrzostwa miała rozmiar jednego gola. W 65. minucie meczu do siatki Joe Harta po doskonałym dośrodkowaniu Traore trafił Mackie i gospodarze potrzebowali teraz dwóch bramek do tego by pierwszy raz od 44. lat zostać mistrzem Anglii.
Przez ostatnie minuty meczu gospodarze nie schodzli z połowy Queens Park, ale nie stwarzali sobie zbyt wielu okazji. W 90. minucie spotkania strzał ostrzegawczy oddał Mario Balotelli, a już minutę później Edin Dżeko wydłużył nadzieję kibiców The Citizens! Po rzucie rożnym Bośniak najwyżej wyskoczył do piłki i głową pokonał Kenny'ego. Chwilę później Sergio Aguero doszedł do wspaniałej okazji i w przedostatniej minucie spotkania dał prowadzenie swojemu zespołowi! Manchester City w końcówce spotkania zapewniłsobie tytuł mistrzowski, ależ niesamowita kolejka! QPR dzięki remisowi Boltonu utrzymał się w lidze, obydwa zespoły są więc w pełni szczęśliwe.
Manchester City - Queens Park Rangers 3:2 (1:0)
1:0 Zabaleta 38'
1:1 Cisse 47'
1:2 Mackie 65'
2:2 Dżeko 91'
3:2 Aguero 93'
czerwona kartka:
QPR- Barton 55'
Piłkarze Borussii Dortmund po zdobyciu mistrzostwa Niemiec w sobotę zwycieżyli także w krajowym pucharze. Podopieczni Jürgena Kloppa w finałowym spotkaniu na Olympiastadion w Berlinie rozgromili Bayern Monachium 5:2, a trzy bramki zdobył Robert Lewandowski!
Borussia Dortmund zaliczyła doskonałe otwarcie w tym spotkaniu, wychodząc na prowadzenie już po trzech minutach gry. Świetnie w polu karnym zachował się Jakub Błaszczykowski, który znajdując się w dogodnej sytuacji przytomnie wyłożył piłkę Shinjiemu Kagawie, a Japoczyk wpakował ją do opustoszałej bramki.
Bawarczycy zdołali jednak doprowadzić do wyrównania. W polu karnym szarżującego Mario Gomeza faulował Roman Weidenfeller, a rzut karny pewnym strzałem w dolny róg bramki wykorzystał Arjen Robben, który już raz w tym sezonie nie zdołał pokonać bramkarza BVB z jedenastu metrów. Weidenfeller dziesięć minut później musiał przedwcześnie opuścić murawę ze względu na uraz, jakiego nabawił się na początku meczu.
Kolejną jedenastkę arbiter spotkania Peter Gagelmann podyktował w 41 minucie, tym razem przeciwko drużynie Bayernu. We własnym polu karnym Błaszczykowskiego bezpardonowo faulował Jerome Boateng, który nawet nie protestował przeciwko decyzji sędziego. Z jedenastu metrów Mats Hummels się nie pomylił, choć Neuer był bliski wyłapania strzału obrońcy Dortmundu.
Mistrzowie Niemiec mimo prowadzenia nie odpuścili i jeszcze w doliczonym czasie gry podwyższyli prowadzenie. Autorem trzeciego gola dla BVB był Robert Lewandowski, który strzałem między nogami bramkarza wykorzystał świetne prostopadłe zagranie Kagawy.
Druga połowa, nieco opóźniona ze względu na efektowną oprawę fanów z Dortmundu, mogła znakomicie rozpocząć się dla monachijczyków. Nieroztropnego wyjścia z bramki Mitchella Langeraka nie wykorzystał jednak Robben, który zdecydował się podawać, a chyba należało próbować strzelać z dystansu.
W kolejnych minutach mecz bardzo się otworzył, przez co Borussia miała coraz więcej miejsca na przeprowadzanie kontrataków. Jeden z nich, po zagraniu Kevina Großkreutza, strzałem w długi róg wykończył Lewandowski, który zdobył swoją szóstą bramkę w tym sezonie w Pucharze Niemiec i wyszedł na czoło klasyfikacji strzelców tychże rozgrywek.
Mimo bardzo niekorzystnego wyniku Bayern wciąż szukał kolejnej bramki. Bliski jej zdobycia był w 68 minucie Mario Gomez, który główkował niezwykle mocno, ale trafił jedynie w poprzeczkę. Niebywałym kunsztem wykazał się natomiast w 75 minucie Franck Ribery. Francuski skrzydłowy świetnie przedryblował kilku przeciwników poruszając się wzdłuż linii szesnastego metra, by w końcu bardzo dokładnym płaskim strzałem posłać piłkę do siatki.
Dortmundczycy szybko wybili Bawarczykom z głowy myśli o powrocie do meczu. W 81 minucie błąd popełnił Manuel Neuer, który nie złapał piłki i ta trafiła do Łukasza Piszczka. Polski prawy obrońca dokładnie wrzucił futbolówkę przed bramkę, a głową do siatki skierował ją Lewandowski, zaliczając hattricka. Ta bramka przypieczętowała triumf Borussii Dortmund w Pucharze Niemiec!
Borussia Dortmund ? Bayern Monachium 5:2 (3:1)
1:0 Kagawa 3'
1:1 Robben 25' (karny)
2:1 Hummels 41' (karny)
3:1 Lewandowski 45'+1
4:1 Lewandowski 58'
4:2 Ribery 75'
5:2 Lewandowski 81'
09.05.2012
Atletico Madryt wygrywa Ligę Europejską !!

Po raz drugi w historii Atletico Madryt wygrało rozgrywki Ligi Europejskiej. W środowym finale na Stadionie Narodowym w Bukareszcie, zespół Diego Simeone pewnie 3:0 pokonał Athletic Bilbao.
Pierwszą groźniejszą sytuację stworzyli podopieczni Diego Simeone. W drugiej minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła, do piłki doszedł Adrian Lopez, ale głową uderzył niecelnie. Pięć minut później kibice Atletico mogli cieszyć się z prowadzenia swojego zespołu. Baskom dał o sobie znać Radamel Falcao, który wpadł z piłką w pole karne, wyczekał na odpowiednio moment do oddania strzału, a następnie świetnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi.
Zespół Marcelo Bielsy mógł odpowiedzieć trzy minuty później, ale głową niecelnie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego uderzał Llorente. Napastnik Athletic Bilbao miał także okazję w 19. minucie, jednak źle trafił w piłkę zagraną ze skrzydła przez Iraolę. Pięć minut później groźnie z dystansu uderzał Muniain, ale Courtois nie dał się zaskoczyć.
Tymczasem w 34. minucie padła druga bramka dla drużyny z Madrytu. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się Falcao, który po podaniu Ardy Turana świetnie ograł Aurtenetxe, a następnie spokojnie trafił do siatki z kilku metrów. Wynik 2:0 utrzymał się do końca pierwszej połowy.
W drugiej połowie Atletico starało się przede kontrolować wydarzenia na boisku. Baskowie długo nie potrafili stworzyć zagrożenia pod bramą rywali. Dopiero w ostatnich 20 minutach dochodzili do sytuacji strzeleckich. Najpierw potężnie z woleja nad bramką uderzył Ibai Gomez, a po chwili z podobnym skutkiem strzelał De Marcos.
Kontaktowego gola próbował również zdobyć Susaeta, ale piłka po jego strzale sprzed pola karnego nieznacznie minęła słupek. W 78. minucie świetnej okazji nie wykorzystał natomiast Iraola, którego strzał z kilku metrów wybronił Courtois.
Atletico mogło rozstrzygnąć losy rywalizacji w 80. minucie. Wówczas z piłką w polu karnym ponownie znalazł się Falcao, który tym razem ograł Javiego Martineza. Piłka po uderzeniu Kolumbijczyka trafiła jednak w słupek.
Pięć minut później piłka po raz trzeci wylądowała jednak w siatce bramki Athletic Bilbao. Gorkę Iraizoza uderzeniem w długi róg pokonał Diego, który skutecznie wykończył swoją indywidualną akcję. Wynik nie uległ już zmianie i Atletico mogło cieszyć się kolejnego triumfu w Lidze Europejskiej.
Atletico Madryt - Athletic Bilbao 3:0 (2:0)
1:0 Falcao 7'
2:0 Falcao 34'
3:0 Diego 85'
09.05.2012
Liverpool rozbił Chelsea!

W ostatnim meczu 37. kolejki Premier League Liverpool rozgromił u siebie Chelsea 4:1. The Reds rozegrali jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie i częściowo zrewanżowali się The Blues za porażkę w sobotnim finale Pucharu Anglii. Goście definitywnie stracili szansę na zajęcie miejsca w pierwszej czwórce ligi.
Pierwsi bliscy zdobycia gola byli goście, ale w 18. minucie po rzucie rożnym i główce Branislava Ivanovica piłka trafiła w słupek. Dziesięć minut później było już 3:0 dla The Reds. Najpierw po dograniu Luisa Suareza futbolówka odbiła się od nóg Michaela Essiena i wpadła do siatki. Potem po błędzie Johna Terry'ego Jordan Henderson znalazł się w sytuacji sam na sam z Rossem Turnbullem i pewnie podwyższył na 2:0. W 28. minucie Jonjo Shelvey dośrodkował z rzutu rożnego, Andrew Carroll zgrał piłkę głową do Daniela Aggera [fot], a ten także głową wpakował ją do bramki.
Cztery minuty później niewiele brakowało, by gospodarze zdobyli czwartego gola, lecz Turnbull sparował strzał Maxiego Rodrigueza. Podobnie było W 35. minucie, gdy bramkarz Chelsea nie dał się pokonać Carrollowi. Minutę później bliski strzelenia bramki swojemu byłemu klubowi był napastnik The Blues Fernando Torres, lecz trafił w poprzeczkę.
W doliczonym czasie gry kolejną okazję zmarnowali za to podopieczni Kenny'ego Dalglisha. Ivanovic sfaulował Carrolla w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę. Stewart Downing z "wapna" trafił jednak w słupek.
Początek drugiej części meczu przyniósł z kolei gola dla gości. Pięć minut po wznowieniu gry i rzucie wolnym Florenta Malouda piłka trafiła w Ramiresa i wtoczyła się do bramki. Gospodarze szybko się zrewanżowali, ale strzał Martina Skrtela obronił Turnbull.
Golkiper Chelsea nie popisał się za to w 61. minucie, kiedy to wybił piłkę prosto pod nogi Shelvey'a, a ten z 30 metrów wpakował ją do opuszczonej przez Turnbulla bramki. The Blues nie zamierzali jednak odpuszczać tego meczu, mimo bardzo niekorzystnego wyniku. W 73. minucie goście mogli zdobyć bramkę na 2:4, ale Jose Reina w świetnym stylu obronił strzał głową w wykonaniu Romelu Lukaku.
Do końca pojedynku obydwa zespoły starały się zmienić rezultat, ale więcej goli nie padło i trzy punkty zostały na Anfield Road.
Liverpool - Chelsea 4:1 (3:0)
1:0 Essien 19' (s)
2:0 Henderson 25'
3:0 Agger 28'
3:1 Ramires 50'
4:1 Shelvey 61'
Myślałem że Atl. Bilabo Wygra Ale brawa Dla Atl.Madryt ciekawe finały jeszcze LM i koniec Pilki:
11 maja 2012
07.05.2012
Juventus mistrzem Włoch !

Juventus FC wygrał 2:0 w meczu przedostatniej kolejki ligi włoskiej z Cagliari Calcio i tym samym, dzięki korzystnemu wynikowi w Mediolanie został nowym mistrzem Włoch. Bianconeri mają cztery punkty przewagi nad Rossonerimi, a komplet dzisiaj zapewnił im gol Vucinicia i trafienie samobójcze.
Już w szóstej minucie spotkania rozgrywanego w Trieście na prowadzenie wyszedł zespół Juventusu. Przepiękną asystą popisał się Andrea Pirlo i Czarnogórzec nie miał większych problemów z otworzeniem wyniku, spokojnie pokonał bramkarza Sardyńczyków.
W pierwszej połowie szansę miał jeszcze i Juventus i Cagliari, jednak ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Strasznie natomiast wyglądało zderzenie Pinilli z Lichtsteinerem, po którym ten drugi, nieprzytomny, musiał zostać zniesiony z boiska i w jego miejsce wbiegł Caceres.
Druga część gry to słabsza postawa Starej Damy, który oddała nieco pola Cagliari. W pewnym momencie Sardyńczycy wyszli nawet z kontrą czterech na jednego, ale Giorgio Chiellini poradził sobie w tej sytuacji doskonale.
Natomiast na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem arbitra do własnej siatki futbolówkę skierował Canini. Wszystko przy dużym udziale wprowadzonego chwilę wcześniej Marco Borriello. Tym samym Mieliśmy już wynik 2:0 i zaczęło się świętowanie na trybunach.
Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i Stara Dama została mistrzem Włoch.
Cagliari Calcio - Juventus FC 0:2 (0:1)
0:1 Vucinic 6'
0:2 Canini 74'
07.05.2012
Śląsk Mistrzem Polski !

Najważniejszym momentem meczu była 51. minuta. Doskonałym dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się Sebastian Mila, a fantastycznym strzałem głową całą akcję wykończył Rok Elsner. Słoweniec znajdował się kilkanaście metrów od bramki, ale uderzył bardzo precyzyjnie, tuż obok słupka, nie dając szans na skuteczną interwencję Milanowi Jovaniciowi.
Serbski bramkarz pojawił się na boisku po przerwie, bowiem kontuzji w pierwszej połowie doznał Sergei Pareiko. Estończyk bardzo dobrze spisywał się między słupkami, chroniąc Wisłę przed utratą gola zwłaszcza w 24. minucie. Właśnie wtedy sprzed pola karnego uderzył Cristian Omar Diaz, Pareiko "wypluł" piłkę, z dobitką pospieszył Waldemar Sobota, ale i jego strzał padł łupem golkipera gospodarzy.
Wisła nie pozostawała dłużna i też miała swoje okazje do zdobycia gola. Śląsk mógł jednak liczyć na Mariana Kelemena, który w kapitalnym stylu zatrzymał na linii bramkowej strzał Łukasza Garguły.
Po strzeleniu gola, Śląsk zdecydowanie się cofnął pod własną bramkę. Dzięki temu Wisła osiągnęła bardzo dużą przewagę w posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na groźne sytuacje. Ta najdogodniejsza była dziełem dośrodkowania Ivicy Ilieva. Piłka jednak o centymetry poszybowała nad głową Cwetana Genkowa. Swoich sił próbowali też Patryk Małecki, którego uderzenie pewnie złapał Kelemen, oraz Maor Melikson, przesunięty na ostatnie 20 minut do linii ataku.
Śląsk skupiał się na grze z kontry i mógł podwyższyć wynik, gdyby nie czujność Milana Jovanicia. W 67. minucie Sebastian Mila stanął oko w oko z Serbem, ale ten wybiegł 40 m przed bramkę i wybił piłkę w aut.
Śląsk kończył mecz w dziesiątkę, po tym, jak Krzysztof Wołczek obejrzał w 80. minucie drugą żółtą kartkę. Nie zmieniło to jednak ani przebiegu meczu, ani wyniku.
Wrocławianie zakończyli więc mistrzowski sezon zwycięstwem w Krakowie. Wisła natomiast osiągnęła najgorszy wynik, od czasu, gdy klub przejął Bogusław Cupiał.
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Bramka: Rok Elsner (51).
Żółte kartki: Michał Czekaj, Patryk Małecki, Cezary Wilk - Łukasz Gikiewicz, Patrik Mraz, Krzysztof Wołczek.
Czerwona kartka za drugą żółtą - Śląsk Wrocław: Krzysztof Wołczek (81)
Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów 22 627.
Wisła Kraków: Sergei Pareiko (46. Milan Jovanic) - Tomas Jirsak, Radosław Sobolewski, Michał Czekaj, Gervasio Nunez - Ivica Iliev, Cezary Wilk (81. Andraz Kirm), Łukasz Garguła (87. Łukasz Rojewski), Maor Melikson, Patryk Małecki - Cwetan Genkow.
Śląsk Wrocław: Marian Kelemen - Krzysztof Wołczek, Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Patrik Mraz - Waldemar Sobota (83. Tadeusz Socha), Rok Elsner, Przemysław Kaźmierczak, Sebastian Mila, Łukasz Gikiewicz (90+1. Dariusz Sztylka) - Cristian Omar Diaz (72. Mateusz Cetnarski).
żenada, z dupy to mistrzostwo. ale Legia po frajersku straciła, to tytuł zyskał klub, który nie zasługiwał. chociaż kto w polskiej lidze zasługuje?? Legio, po raz kolejny- może za rok.
7 maja 2012
03.05.2012
Real Mistrzem Hiszpanii !!

Real Madryt mistrzem Hiszpanii! W środowy wieczór Królewscy wysoko 3:0 pokonali na wyjeździe Athletic Bilbao i na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek zapewnili sobie mistrzowski tytuł. Dla zespołu z Santiago Bernabeu to 32. tytuł w historii klubu.
Od początku spotkania inicjatywa należała do Królewskich, którzy świetną okazję do objęcia prowadzenia mieli w dwunastej minucie. Wówczas sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką Javiego Martineza. Jedenastki nie wykorzystał jednak Ronaldo, którego strzał wybronił Iraizoz.
Cztery minuty później Real mógł cieszyć się z prowadzenia. Po zagraniu Özila piłkę do bramki Basków wpakował Higuain. Real nie zamierzał na tym poprzestawać i już w 20. minucie podwyższył na 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Özil, który spokojnie trafił do siatki po zagraniu Ronaldo.
Baskowie nie zamierzali jednak się poddawać. W 36. minucie bliski zdobycia kontaktowego gola był Ibai Gomez, jednak trafił w poprzeczkę. Trzy minuty później z podobnym skutkiem uderzał Özil. Ostatecznie w pierwszej połowie kibice nie doczekali się kolejnych goli.
Pięć minut po przerwie Real zdobył trzeciego gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki dopadł Ronaldo i strzałem głową pokonał Iraizoza. W kolejnych minutach Królewscy nadal zdecydowanie przeważali, ale nie potrafili zdobyć kolejnego gola.
Tymczasem w 66. minucie poprzeczka po raz drugi w tym meczu uratowała Real przed stratą bramki. Tym razem piłka trafiła w nią po uderzeniu De Marcosa z dystansu. Sześć minut później Athletic doznał poważnego osłabienia, bowiem z powodu drugiej żółtej kartki boisko musiał opuścić Javi Martinez.
Mimo liczebnej przewagi, drużynie Jose Mourinho nie udało się zdobyć kolejnego gola. Po ostatnim gwizdku sędziego Królewscy mogli jednak cieszyć się z kolejnego w historii klubu tytułu mistrza Hiszpanii.
Athletic Bilbao - Real Madryt 0:3 (0:2)
0:1 Higuain 16'
0:2 Özil 20'
0:3 Ronaldo 50'
I Gitara a jak puyol i abidal nie wrócą to Real rozjebie wszystko bo barca bez obrony to nie barca przykład Barcelona-Real 1-2:) HALA MADRIT
11 maja 2012
koniec ery Barcelony, haha a skąd wiesz że koniec? może za za rok, 2 i 3 lata mistrzem bedzie Barca
7 maja 2012











