Muzyka, jeśli słucha się jej dla przyjemności, ma oczywiście zbawienny wpływ na fizjologię. Nieprzyjemna dla ucha, natarczywa lub tzw. kocia muzyka ma zaś na nasze organizmy wpływ negatywny. I o tym właśnie chciałam napisać.
Nie bez pokrycia jest hasło: muzyka łagodzi obyczaje. Słuchanie przyjemnej muzyki hamuje bowiem wydzielanie przez nasz mózg, a dokładniej prze ciało migdałowate, hormonu kortykotropowego ACTH, który powoduje uwalnianie z nadnerczy kortyzolu - hormonu stresu. Ten zaś podwyższa poziom glukozy we krwi i mobilizuje organizm do walki właśnie ze stresem zmieniając też wiele innych parametrów naszego metabolizmu. To właśnie w ciele migdałowatym znajduje się też ośrodek percepcji muzyki radosnej. Ale tylko po lewej stronie mózgu. W prawej półkuli, też w ciele migdałowatym, wykryto ośrodek reagujący na muzykę smutną lub wzbudzającą negatywne skojarzenia. Jeszcze gdzie indziej w mózgu (w przednich jego płatach) mieści się ośrodek percepcji muzyki przyjemnej dla ucha. Dysonanse i nieprzyjemne dźwięki pobudzają zaś sąsiadującą z ciałem migdałowym część układu limbicznego zwaną gyrus parahipokampal otaczającą hipokamp. Wykazali to m.in. badacze wpływu muzyki na ludzi z Lille we Francji obserwując przy pomocy rezonansu magnetycznego pracę mózgu pacjentów-epileptyków poddanych usunięciu pewnych fragmentów mózgu. Jednym słowem wyspecjalizowane regiony mózgu reagują na różnego rodzaju muzykę.
Również różne składniki muzyki, takie jak rytm, tempo, dysonans, harmonia, wysokość tonu i tembr głosu mają różny wpływ na nasz organizm. Naukowcy z Dijon, też we Francji, stwierdzili, że emocjonalna reakcja może pojawić się już po 250 milisekundach ?słuchania? muzyki. Ten wynik pokazuje, że nasze receptory muzyki są niezwykle czułe, a organizm przygotowany jest na odczytanie jej znaczenia nawet w tak niesłychanie krótkim czasie.
Percepcja muzyki jest bardzo podobna do procesu rozumienia języka - odbywa się etapami. Słuchając obcego języka najpierw wyłapujemy charakterystyczną dla niego melodykę (wiemy jaki to język), a dopiero w drugim etapie rozumiemy znaczenie słów. Ciekawe, że zapamiętywanie słów jest łatwiejsze, gdy uczymy się języka śpiewając. Stąd śpiewanie dzieciom nie tylko poprawia im humor, ale również ma duży udział w procesie poznawania języka.
Takie obcowanie z muzyką wpływa też pozytywnie na naszą pamięć. Dlatego chorzy na Alzheimera powinni uczyć się piosenek. To ułatwia im zapamiętywanie słów i ich znaczenia. Terapia muzyczna pozwala też na poprawianie wyników dyslektyków.