"- Chętna zakończyć swoje życie, nie zaznawszy dorosłości. - szepnął, jakby do siebie. - Chętna uczynić z młodości zmierzch swojego życia. Gotowa wyrzec się wszystkiego."
"Co za facet! Intrygujący, błyskotliwy, przystojny, tajemniczy... A do tego najprawdopodobniej potrafi ponosić auta jedną ręką." xD
"Mimo to sięgnął jednoczenie do tylnej kieszeni dżinsów i wyciągnął z niej zawiązany rzemieniem, luźno pleciony woreczek z wielobarwnego materiału. Położył mi go na dłoni.
- Jest śliczny- powiedziałam - dziękuję.
Westchnął.
- Bella, prezent jest w środku..." xDDDD
(...)-Czego takiego pożądałeś co nie było twoje? - Przecież masz wszystko.
-Ale kiedyś nie miałem Ciebie, nie miałem prawa być z tobą ale i tak o to zawalczyłem. I jaki jest tego efekt?? Sama zobacz - usiłujesz uwieść wampira.(...)
"Nie przejmuj sie szepnal mi do ucha - Gdybym mógl snic, snilbym tylko o tobie. I nie wstydzilbym sie tego."
'(…) Związek ze mną byłby dla ciebie o wiele zdrowszy. Nie byłbym twoim narkotykiem, tylko twoim powietrzem, twoim słońcem.
Kącik moich ust drgnął w smutnym półuśmiechu.
- Wiesz, że nawet kiedyś tak o tobie myślałam? Że jesteś moim słońcem, moim osobistym słońcem? Odganiałeś dla mnie chmury.
Westchnął.
- Z chmurami sobie radzę, ale nie mogę walczyć z zaćmieniem.’
"Trafiłam do nieba - w samym środku piekła."
"Moja dusza była podziurawiona, jak szwajcarski ser i nie mogłam się nadziwić, że jeszcze sie nie rozpadła"
"-Black nie nawidze Cie.
-to dobrze.to tez chociaz jakies gorace uczucie. "
"A niech cię, dziewczyno! wędzisz mnie do grobu.
Jesteś niezniszczalny.
Może i w to nawet wierzyłem, ale później poznałem ciebie!"
"Mam w planach duże pranie. To niemal sport ekstremalny
Tylko nie wpadnij do bębna."
"- No nie wiem, nie wiem. Na kanapie nie dałoby się zrobić tego i owego"
"- Jacob, czy mam pomóc ci zasnąć? - zaoferował Edward.
- Spróbować zawsze warto - mruknął mój przyjaciel, niezrażony. -
Ciekawe, kto by wtedy wyszedł?
- Te, wilk, nie podjudzaj mnie. Moja cierpliwość kiedyś się
skończy."
"Takie małe, a tak wnerwia".
'-Bello-zamruczał mi do ucha Edward swoim aksamitnym barytonem.-Czy mogłabyś być tak miła i przestać próbować się rozebrać?
-Sam chcesz to zrobić?-spytałam zdezorientowana.
-Nie dziś wieczór-odpowiedział łagodnie'
"Tamci czy Vicoria, mogą mnie najwyżej zabić, ty możesz mnie zostawić. To gorsze niż śmierć."
-Boże!- wykrzyknełam.
-Co?
-Och... Nic. Wszystko.
-Co dokładnie?- spytał, spięty.
-Ty mnie kochasz!
Nie mogłam się temy odkryciu nadziwić. Nagle wszystko tało się jasne.
W oczach Edwarda malowałao sie jeszcze zatroskanie, ale jego usta wygieły się w tak uwielbianym przeze mnie łobuzerskim uśmiechu.
-Oczywiście, że cię kocham. Kocham jak wariat.
"– Boi się igły – mruknął Edward pod nosem, kręcąc głową. – Sadystyczny wampir, który chce ją zamęczyć na śmierć, prosi o spotkanie – nie ma sprawy, już leci, już jej nie ma. Ale gdy podłączyć ją do kroplówki... "
"-To coś..- zająknął się- To...dziecko, lubi dźwięk twojego głosu.
(...)
-Jasna cholera, ty go słyszysz!- wykrzyknęła Bella."
"-Mamy mnóstwo czasu by nad tym popracować- przypomniałam mu
-Setki, tysiąclecia, aż po kres wieczności.- zamruczał
-Dla mnie brzmi to właśnie tka jak powinno.
I nagle zanurzyliśmy sie oboje w naszym małym lecz doskonałym kawałku wieczności."
"-Niedźwiedzie- wymamrotałem, oddając nową katastrofę do kupki.- To byłoby po prostu jej szczęście, nieprawdaż? Zabłąkany niedźwiedź w mieście. Oczywiście poszedł by prosto w kierunku Belli.
Emmett zachichotał.
-Zdajesz sobie sprawę, ze brzmisz jak jakis wariat?
Dużo tego:) ale to i tak niewielka cześć :)
"Tamci moga mnie najwyżej zabić, Ty możesz mnie zostawić... To gorsze niż śmierć"