– Damon? – wykrztusiła Bonnie. – Damon? To ty!
– Wasze jęki działają mi na nerwy. To nie znaczy...
Ale Bonnie go nie słuchała. Nie myślała. Jeszcze nie wybudziła się zupełnie z transu i nie była świadoma tego, co robi (tak uznała później). Nie była sobą. To ktoś inny odwrócił się, zarzucił Damonowi ręce na szyję i pocałował go w usta.
" - Katherine
- Tak ?
- Katherine
- Tak Damon'ie ?
- Idź do Diabła."
" Chyba jej nie usłyszał. Oczy miał zupełnie czarne, źrenice powiększone. Ta ledwie powstrzymywana gwałtowność, ta emanująca z niego groźna energia - znikły. Przyklęknął i dotknął leżącej na ziemi ciemnowłosej głowy.
-Stefano?"
Damon pierwszy raz nazwał brata po imieniu." <33
" - Nie mam pojęcia. Nie wiem, kim jest ta Vickie. Ciągle o niej mówisz, ale ja jej nigdy nie widziałem.
- Widziałeś. Nie kręć, Damonie - cmentarz, pamiętasz? Zrujnowany kościół? Dziewczynę, którą zostawiłeś tam błąkającą się w koszuli nocnej?
- Przykro mi, nie. A zwykle pamiętam dziewczyny, które zostawiam błąkające się w koszuli nocnej."
"Gdy wychodziły z pokoju, Caroline zaczęła nucić wysokim, dziecinnym głosikiem.
Bonnie i Damon siedzą na drzewie,
całują i obejmują siebie.
Najpierw miłość, potem ślub i wesele,
będzie w domu wampirzątek wiele." - zdecydowanie mój ulubiony ;D