Rapowy sprzeciw
Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał do zachęcam do odsłuchu i udostępniania dalej;)
NIESTETY
Rząd USA planuje stworzyć narzędzie
Rząd USA planuje stworzyć narzędzie zbierające materiały publikowane przez internautów w sieci. Co z prywatnością?
FBI chciałoby mieć system wczesnego ostrzegania, oparty m.in. na materiałach publikowanych w sieci przez użytkowników serwisów społecznościowych. Na swoich stronach zachęca do stworzenia programu, który umożliwiłby pozyskiwanie z nich informacji o możliwych zagrożeniach dla USA i świata (np. zagraniczne tweety mają być natychmiast przekładane na język angielski).
Amerykański rząd chce, aby zaproponowane rozwiązanie zbierało informacje m.in. z Facebooka, Twittera i od razu integrowało je z mapami Google i Yahoo w sytuacjach, gdy mowa jest o jakimś konkretnym miejscu – np. w różnych kolorach, żeby zaznaczyć, jaki priorytet ma dana sprawa.
Sposób rozumowania FBI jest słuszny, bo jak twierdzi Biuro Media społecznościowe stały się podstawowym źródłem informacji wywiadowczych, ponieważ najszybciej reagują na najważniejsze wydarzenia i na sytuacje stanowiące ich rozwój. FBI twierdzi, że zebrane informacje zostaną wykorzystane, aby przewiedzieć prawdopodobne działania „złych podmiotów”.
Obrońcy prywatności mają wątpliwości, czy takie rozwiązanie nie będzie miało negatywnych konsekwencji dla wolności słowa. A co z prywatnością użytkowników Facebooka, Twittera, YouTube’a, serwisu fotograficznego Flickr, czy Itstrending.com (strona pokazująca najczęściej rozsyłane za pośrednictwem Facebooka dobra)? FBI zauważa, że informacje znajdujące się w serwisach społecznościowych są tam umieszczane dobrowolnie przez samych zainteresowanych, więc nie powinni mieć pretensji, że ktoś je przegląda.
Przeciwnicy szpiegowania użytkowników społecznościówek ripostują, mówiąc, że gdy jedna osoba znajdzie się na celowniku policji, bo jest podejrzana, monitoring obejmie także dziesiątki czy setki niewinnych użytkowników. Poza tym policja może w pewnym momencie poczuć się przytłoczona ogromem uzyskiwanych informacji, które są cenne dla osób, których dotyczą, jednak całkowicie bezużyteczne dla organów zapobiegania przestępczości


Anonimowi szukają sprzymierzeńców
"Anonimowi" szukają sprzymierzeńców
KOLEJNY DZIEŃ WALKI Z ACTA - MINUTA PO MINUCIE
Fot. PAP/Wojciech Pacewicz
Zdjęcie pochodzi z pikiety przeciwników podpisania ACTA 26 bm. w Lublinie
Po środowych gwałtownych manifestacjach przeciw ACTA w Kielcach 18 osób usłyszało zarzuty prokuratorskie. W internecie po kilku nerwowych dniach panuje spokój. Część "Anonimowych" namawia do współpracy z europarlamentem ws. zaskarżenia ACTA. Część wciąż namawia: Obudźcie się, walczcie! W piątek po południu przeciwnicy ACTA mają przejść ulicami stolicy.
PIĄTEK
15:50 Hakerzy z grupy LulzSec wzywają nadal do "walki": Ludzie OBUDŹCIE SIĘ! Wasze rządy cenzurują internet! NIE PATRZCIE! WALCZCIE O WOLNOŚĆ!
15:42 Anonymous wzywa do nie DDoS-owania stron Parlamentu Europejskiego. "PE nie jest (jeszcze) naszym wrogiem" - piszą i namawiają do dialogu.
15:38 - "Anonimowi" mają "plan bitwy przeciw ACTA" - petycja do Parlamentu Europejskiego, który miałby pomóc w zaskarżeniu umowy do Trybunału Sprawiedliwości. W sieci namawiają do podpisywania petycji - do tej pory przyłączyło się do niej ponad 500 tys. osób
14:30 - 22-latek z woj. opolskiego, zatrzymany - wg informacji TVN24 - ws. zhakowania strony premiera, został przesłuchany w charakterze świadka. Jak twierdzi jego adwokat, mężczyzna nie usłyszał zarzutów i jeszcze w piątek zostanie zwolniony do domu.
12:50 - Jeśli opinia, że ACTA jest zagrożeniem dla wolności będzie uzasadniona, nie wniesiemy o ratyfikację - powiedział w piątek w Sejmie premier Donald Tusk. Ocenił też, że minister Michał Boni zachował się honorowo, oddając się do jego dyspozycji. - Minister Boni jest człowiekiem honorowym i bardzo przeżywa to, co dzieje się w jego dziedzinie. Ale nie podał się do dymisji, tylko powiedział, że jeśli mam do niego pretensje, to jest do mojej dyspozycji - powiedział Tusk. - Proszę traktować jako honorowe traktowanie sprawy - dodał.
Zarzuty za zbiegowisko (EPA)
11:32 - Zarzut udziału w zbiegowisku Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód przedstawiła 17 osobom zatrzymanym po środowych zamieszkach, którymi zakończyła się manifestacja przeciwko umowie ACTA. Jeden mężczyzna usłyszał zarzut znieważenia policjantów. Zarzuty przedstawiono w sumie 18 mieszkańcom Kielc i okolic, w wieku 17-24 lat. Policja nie wyklucza dalszych zatrzymań; analizowane są nagrania.
W środę po zakończeniu manifestacji przeciwko umowie ACTA w centrum Kielc doszło do chuligańskich wybryków, w efekcie których jeden policjant został ranny. Zniszczono też siedem samochodów.
Policja na ulicach Kielc pojawiła się z bronią gładkolufową (PAP)
11:12 - Michał Boni stawia sprawę honorowo - tak premier Donald Tusk odniósł się do deklaracji ministra, który - w związku ze sprawą umowy ACTA - przedstawił szefowi rządu gotowość do dymisji. - Proszę to traktować tylko jako gotowość ministra - zastrzegł szef rządu.
10:20 - Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni poinformował, że przedstawił premierowi gotowość do dymisji, jednak "on jej na razie nie przyjął". Protestujący przeciwko ACTA zarzucają rządowi m.in. brak konsultacji. Z tego powodu stanowisko może stracić minister kultury Bogdan Zdrojewski.
09:00 - Protest młodych bierze się z niezrozumienia ACTA. To histeria, którą nie do końca rozumiem - powiedział w RMF FM doradca prezydenta Roman Kuźniar. Jego zdaniem "politycy, którzy poparli protesty przeciw ACTA, nigdy nie uchodzili za czempionów wolności". - Pamiętamy ich rządy. To, co robią dziś, to próba podczepienia się pod oburzenie młodych. W ACTA nie ma nic co zagrażałoby wolności - stwierdził Kuźniar. Jego zdaniem "każda umowa międzynarodowa powstaje w zaciszu gabinetów".
W czwartek ulicami Poznania przeszła manifestacja przeciwko ACTA (TVN24)
08:12 - Maska Guya Fawkesa, symbol protestów przeciwko ACTA, jest już niemal wszędzie. Nawet w biurowcach.
07:55 - Dziś przeciwnicy ACTA wyjdą na ulice Warszawy. Demonstracja rozpocznie się o godz. 17.00 pod Pałacem Prezydenckim.
07:50 - Normalnie działa strona premiera, Sejmu oraz Ministerstwa Kultury.
07:30 - Ostatnie dni pokazały, że administracja rządowa nie jest przygotowana na ataki hakerów. A Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego już rok temu ostrzegała, że na prawie 100 państwowych witrynach w zabezpieczeniach istnieje prawie 1,3 tys. błędów i prawie pół tysiąca zagrożeń.
05:00 - Anonymous nawołują na Twitterze do podpisu pod petycją ws. ACTA do Parlamentu Europejskiego.
Tusk zmienia zdanie ws. ACTA?
W całej Polsce organizowane są manifestacje przeciwko ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Przeważająca część użytkowników sieci jest wściekła na premiera za to, że, mimo ich protestów, rząd podpisał kontrowersyjną umowę. Donald Tusk próbuje nieco uspokoić oburzonych.
Każdy ma prawo uczestniczenia i obserwowania tego, co się dzieje w polskim procesie legislacyjnym - podkreślił premier. - Niewykluczone, że któremuś z ministrów lub ich urzędników zabrakło energii, żeby dotrzeć do naprawdę zainteresowanych konsultacjami - ocenił szef rządu.
Premier zapowiada, że wyegzekwuje od od ministrów kultury oraz administracji i cyfryzacji informacje dotyczące harmonogramu konsultacji ws. ACTA. W ten sposób będzie można ustalić, kto w nich uczestniczył i kto może czuć się zawiedziony.
Źródło: rmf24.pl
ACTA....
"Tak, to jest siła nocnych koszmarów, wyczaruj koszmar, a potem na nim zarób. Kiedy się boisz, zapłacisz każdą cenę, oni to wiedzą, dlatego jesteś celem".., że tak nieskromnie zacytuję sam siebie...
Gdy lud głodny, pensje 1500 brutto, a benzyna po 6 zł czas na igrzyska, już w starożytnym Rzymie wiedzieli jak to się robi. Niech się "ciemna masa" zabawi i zapomni, niech się ekscytuje "gorącym tematem"...
...a nade wszystko niech światła jupiterów i obiektywy kamer będą z dala. "Z dala od nas rządzących"...
To kolejna zasłona dymna. Podobnie jak rozwolnienie społeczne "walki o krzyż". Tępe barany miały rozrywkę i spektakl wzajemnej nienawiści wśród polaków. "Dziel i rządź - Divide et impera"... no bo poza Rzymem, także w Macedonii wiedzieli jak to się robi... I kiedy studenci szczali na znicze, a emeryci rejtanowsko rozdzierali szaty w obronie symboliki, media dmuchały ten pusty balon przez pół roku. Co wtedy działo się za kulisami? Warto by prześledzić. Napewno podniesiono stawkę VAT i jakoś nie poświęcono temu wiele czasu na antenie...
Nikt nie dostrzega analogii? Znów - niemal o niczym innym się nie mówi. Znów - wszystkie media jak jeden mąż podchwyciły temat. Jarosław Kaczyński miesza dodatkowo i chce referentum w sprawie ACTA..?? Toż to kolejne miesiące, kolejne TEMATY ZASTĘPCZE! I kolejne miesiące nikt nie spojrzy im na ręce...
Co przez ten czas będzie się działo na tylnich fotelach i w zamkniętych gabinetach? Warto pomyśleć. Nie dajmy się bezkrytycznie pogonić w owczym pędzie gimnazjalistów z zaklejonymi taśmą ustami, z transparentami i hasełkami. Warto obserwować uważnie. Czytać między wierszami. Warto szukać alernatywnych źródeł informacji. Czyż nie od tego jest internet? Nie tego bronicie? A co można się dowiedzieć na temat tego co JUŻ się stało? Internet to ambasada wolności, więc szukajmy głębiej nie zadowalając się mainstream'owymi spreparowanymi informacjami w pigułce!
Anonymous - To kim jesteśmy i co planujemy
Świeże wiadomości!
http://www.kprm.gov.pl/ - Tango down.
premier.gov.pl
policja.pl
też nie działają :)
Oby tak dalej :)
Każdy który jest w grupie i chce w jakiś sposób pomóc proszę o klikniecie przycisku "poleć znajomym" i wysłanie wiadomości.
Niech ludzie dowiedzą się o nas !
Co można ściągać z wirtualnej sieci,
Czwartek, 26 stycznia (09:48)
Czy pobieranie pliku muzycznego z internetu jest przestępstwem? Szum wokół ACTA skłania do pytań o obowiązujące prawa autorskie. Polskie przepisy nie są restrykcyjne, pozwalają na więcej niż na przykład amerykańskie.
Co można ściągać z wirtualnej sieci, by nie sprowadzić na siebie prokuratora /© Panthermedia
Zamieszanie wokół porozumienia ACTA przywołało pytania o to, co można, a czego nie można robić w internecie już teraz, gdy kontrowersyjne przepisy jeszcze nie obowiązują. Czy użytkownik portalu społecznościowego, który umieszcza na swoim profilu link z ulubioną piosenką, może się obawiać prokuratora? Czy portal, który zamieszcza informację zdobytą na innym portalu, ale nie cytuje źródła, popełnia przestępstwo? Odpowiedź na te pytania będzie zależeć od prawodawstwa konkretnego kraju. Są państwa, takie jak USA, gdzie już za samo ściąganie plików można zostać skazanym na olbrzymie odszkodowanie. Polskie prawo jest jednak bardziej liberalne i pozwala na korzystanie z utworów w ramach dozwolonego użytku osobistego. Podobnie jak można skserować książkę wypożyczoną z biblioteki, tak też, zdaniem wielu prawników, wolno ściągać pliki, nawet jeśli zostały udostępnione w sieci w sposób nielegalny. Jest jednak jeden warunek - nie można ich, nawet chwilowo, udostępniać innym osobom.
Inaczej ściąganie...
Aby zrozumieć, czym jest dozwolony użytek osobisty, należy sięgnąć do art. 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Zgodnie z nim "bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego". Przykładem takiego korzystania jest chociażby nagrywanie muzyki z radia. Analogię tę można przenieść do internetu. Obejrzenie filmu znalezionego w sieci będzie takim samym korzystaniem z utworu. Nie ma przy tym znaczenia, czy ściągniemy plik i czy też oglądamy go w locie w przeglądarce internetowej. I jedno, i drugie przez prawo jest tak samo traktowane. Gdyby więc przyjąć, że oglądanie filmów z sieci wykracza poza dozwolony użytek, to wejście na YouTube oznaczałoby ryzyko naruszenia praw twórców. Część prawników nie godzi się z taką interpretacją prawa i zwraca uwagę, że zgodnie z art. 35 prawa autorskiego dozwolony użytek nie może godzić w słuszne interesy twórcy. Dominuje jednak pogląd, że samo pobieranie utworu jest zgodne z prawem. Nie udało nam się znaleźć ani jednego wyroku, który przeczyłby tej tezie.
Warto też pamiętać, że nie tylko muzyka i filmy są umieszczane w internecie. Gdyby nie było dozwolonego użytku osobistego, to praktycznie bez przerwy dochodziłoby do naruszeń praw autorskich. Wchodząc na stronę internetową, użytkownik zazwyczaj nie zastanawia się, czy umieszczony na niej tekst nie jest przypadkiem przeklejony z innego miejsca, a towarzyszące mu zdjęcia nie zostały skopiowane bez wiedzy ich autorów.
...a inaczej udostępnianie
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy udostępnianiu utworów w internecie. Za to grozi odpowiedzialność zarówno cywilna, jak i karna. Zgodnie z art. 79 prawa autorskiego od osoby, która je narusza, można się domagać dwukrotności stosownego wynagrodzenia, a gdy naruszenie jest zawinione - jego trzykrotności. Z kolei art. 116 przewiduje za rozpowszechnianie kary. Górnym zagrożeniem są dwa lata więzienia, ale w przypadku czerpania korzyści majątkowych - trzy lata, a jeśli z udostępniania ktoś uczyni stałe źródło dochodu, grozi mu nawet pięć lat więzienia.
Sądząc po liczbie plików umieszczanych na serwisach takich jak zamknięty w ostatnich dniach MegaUpload czy polski Chomikuj.pl, nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego zagrożenia. Użytkownicy tego ostatniego serwisu padają zresztą coraz częściej ofiarą działających w nie do końca etyczny sposób kancelarii, które proponują im ugodę za określoną opłatą. Tym, którzy nie chcą płacić, grożą zaś powiadomieniem prokuratury.
Na baczności powinny się też mieć osoby korzystające z programów służących do wymiany plików. Większość z nich w sposób niezależny od użytkownika udostępnia fragment ściągniętego pliku. A to oznacza popełnienie przestępstwa.
Linki to nie pliki
Polskie prawo nie wypowiada się na temat linków. Bez wątpienia jednak zamieszczenie na swojej stronie czy na profilu portalu społecznościowego odnośnika do pliku nie może zostać uznane za rozpowszechnianie utworów. Nawet jeśli są one udostępnione bez zgody uprawnionych.
Problem ten bardziej szczegółowo ma uregulować dopiero nowelizacja ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Zgodnie z jej założeniami ten, kto opublikuje link, nie będzie ponosił odpowiedzialności, chyba że otrzyma informację o naruszeniu prawa poprzez publikowanie, a mimo to nie usunie linka.
Programy komputerowe
W odrębny sposób prawo traktuje szczególny rodzaj utworów, jakimi są programy komputerowe. Zgodnie z art. 77 prawa autorskiego są one wyłączone spod dozwolonego użytku osobistego. Już samo ściągnięcie pirackiej aplikacji jest traktowane jako kradzież. Na podstawie art. 278 kodeksu karnego uzyskanie bez zgody osoby uprawnionej cudzego programu komputerowego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej podlega karze od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Także przepisy dotyczące paserstwa stosuje się odpowiednio do programów komputerowych. Mianowicie już za samo przyjęcie programu, o którym można przypuszczać, że jest piracki, grozi grzywna, ograniczenie wolności i dwa lata więzienia. Oczywiście oprócz tego w grę wchodzi odpowiedzialność cywilna. Producent programu może się domagać trzykrotności należnego wynagrodzenia.
Prawo do informacji
W specjalny sposób prawo autorskie traktuje materiały prasowe. Proste informacje prasowe zgodnie z art. 4 pkt 4 nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego. A to oznacza, że każdy może je kopiować i udostępniać bez żadnych ograniczeń. Nie musi nawet podawać źródła.
Oczywiście pojawia się pytanie o to, jaką informację można uznać za prostą? Niestety za każdym razem będzie to podlegać indywidualnej ocenie. Przykładem prostej informacji może być krótka depesza PAP podsumowująca głosowania w Sejmie. Czym innym są natomiast przeglądy publikacji i utworów czy też krótkie ich streszczenia. Te wolno rozpowszechniać, ale tylko w celach informacyjnych, i tylko w prasie, radiu oraz telewizji. Niektóre strony internetowe mogą zostać uznane za prasę i to nie tylko wtedy, gdy zostaną zarejestrowane w sądzie. Obowiązek rejestracji dotyczy bowiem wyłącznie dzienników i czasopism, a wydaje się, że termin "prasa" jest bardziej pojemny.
Czy blog może zostać uznany za prasę? Raczej nie, ze względu na swój jednorodny charakter. A to oznaczałoby, że ich autorom nie przysługuje prawo do publikowania przeglądów i krótkich streszczeń. Zawsze jednak wolno im odwołać się do cytatu.
Logowanie nie jest wymagane
Czy administrator serwisu internetowego odpowiada za to, że użytkownicy wymieniają nielegalnie pliki za jego pośrednictwem? W Polsce nie. Artykuł 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz.U. z 2002 r. nr 144, poz. 1204 z późn. zm.) wyłącza odpowiedzialność za przechowywane dane tego, kto - udostępniając zasoby systemu teleinformatycznego - nie wie o bezprawnym charakterze tych danych.
Do momentu otrzymania wiarygodnej wiadomości o tym, że umieszczenie w serwisie jakiegoś pliku narusza prawa autorskie, administrator nie musi więc nic robić. Jeśli jednak otrzyma taką informację i nie zablokuje pliku, grozi mu już odpowiedzialność.
Niedawno rozgorzała dyskusja na temat tego, czy dostawca usług internetowych powinien sam z siebie podejmować kroki utrudniające łamanie prawa przez użytkowników. Takie wnioski płynęły z wyroku Sądu Okręgowego w Tarnowie, który uznał, że serwis internetowy powinien wprowadzić obowiązek logowania przed dodaniem komentarza, żeby uniemożliwić łamanie prawa. Sprawa dotyczyła co prawda wpisów na blogu, niemniej ta sama zasada miałaby zastosowanie do naruszeń praw autorskich. Ostatnio jednak sąd uchylił ten wyrok. Z wydanego 19 stycznia 2012 r. przez Sąd Apelacyjny w Krakowie orzeczenia wynika, że wystarczy podejmowanie działań następczych (sygn. akt I ACa 1273/11). Skład orzekający stwierdził wprost, że przepisy nie wymagają prewencyjnej kontroli zamieszczanych w serwisie treści.
Trwają prace nad nowelizacją przepisów, która ma ustalić całą procedurę powiadamiania o naruszeniu praw. Zgodnie z założeniami np. pliki umieszczane przez anonimowych użytkowników byłyby automatycznie blokowane po zgłoszeniu naruszenia.
Znajomi...
Każdy który jest w grupie i chce w jakiś sposób pomóc proszę o klikniecie przycisku "poleć znajomym" i wysłanie wiadomości.
Niech ludzie dowiedzą się o nas !










