Boleśnie uderzyła we mnie rzeczywistość prawie zrzucając z krzesła. Nie przyjdziesz, nie zadzwonisz, nie napiszesz.Nie pytałeś, czy wystarczy mi powietrza, czy nie będzie mi zimno w ręce,tylko zabrałeś wszystko i odszedłeś.Sama nie wiem, co zbierać z chodnika; resztki uczuć czy własną twarz.Tu życie tnie marzenia z precyzją jak chirurg. Jeden krok do przodu, dwa kroki do tyłu.Pozwól, że odpłynę. A Ty znikniesz razem z dymem.Pijana płaczem usnęła z głową opartą o stertę wspomnień .P