Jak sama wiesz spodkaliśmy się przypadkiem,
to był zwyczajny,słoneczny,ciepły dzień,
chcieliśmy potem,chcieliśmy potem razem być,
ty snułaś plany na wieki już razem my,
gorące ustata twy obsypane pocałunki
jak nocne niebo gdy zapadał zmieszch
było tak dobrze,tak blisko było ciało twe,
ja uwielbiałem obok ciebie budzić się,
jeszcze pamiętam chwile kiedy ja i ty,
w śnieżnej pościeli przytulamy mocno się,
lecz niewiem jak,co,kiedy no i gdzie,
w którym momęci zjawiła ona się,
Ciebie nie